Menu
2018-08-13

Jak Festiwal Wisły docierał do Ciechocinka.

Włocławianie bawili się z nami podczas wieczorku zapoznawczego w sobotę w tamtejszej super przystani,
a żegnali rano w niedzielę w trakcie parady. Wspaniała atmosfera, jesteśmy oczarowani Włocławkiem.
Wrócimy. Obiecujemy.

Nieszawa zaskoczyła nas rozmachem przygotowań na przyjęcie kawalkady festiwalowych łodzi:
występy, stoiska, powitanie. Miasto ma bogate wiślane tradycje i przypomniało o tym skutecznie.
Żałujemy, że mogliśmy zatrzymać się tu tylko półtorej godziny. 

A Ciechocinek powalił nas na łopatki już z daleka.
Gdy z łachy oglądaliśmy nadwiślańskie miasto namiotów i mrowie ludzi na brzegu, to aż ciarki szły.
„W dzikiej kocham się Wiśle” krzyczeli na piaskowej wyspie kuracjusze i mieszkańcy, z których wielu tego dnia pierwszy raz zanurzyło bosą stopę w jej nurcie. By obejrzeć happening artystyczny pokonywali płytki bród.
„O, jaka ciepła!” - padały komentarze pod adresem wiślanej wody. 
Festiwalowe łodzie i statki rzeczne pływały z widzami, paradowały z pochodniami i racami,
na scenie grała Hambawenah, a wokół dziesiątki stoisk z jadłem regionalnym, piwem,
rękodziełem i stoisk edukacyjnych dla dzieci. 

Jutro (13, w poniedziałek) zapraszamy do Osieka nad Wisłą, na prawobrzeżny punkt widokowy
im. Michała Kokota. Miejsce jest magiczne. Widok na Wisłę zapierający dech w piersiach.
Ziemia Dobrzyńska, znana z gościnności i spontaniczności, zaprezentuje swój czar.
Flisacy dotrą tam z Ciechocinka o 12.30. Bawimy się do późnego wieczora.

do góry
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2018 FESTIWAL WISŁY

Ta strona używa plików cookies, więcej na ten temat znajdziesz w naszej Polityce cookies.
Jeśli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie cookies, prosimy o ich wyłączenie w przeglądarce lub opuszczenie serwisu.