Menu

Mówią o mnie: polski szpieg

Rozmowa z Alfredasem Bumblauskasem

Z Alfredasem Bumblauskasem, historykiem i intelektualistą litewskim, uczestnikiem "Narodowej Ekspedycji", która zawitała do Torunia płynąc z Niemna, Kanałem Augustowskim, Biebrzą, Narwią i Wisłą w stronę Bałtyku - rozmawia Jacek Kiełpiński

 

Dając córce na imię Jogaile, żeńską odmianę imienia Jagiełły, prowokował Pan wielu Litwinów, dla których król Jagiełło pozostaje zdrajcą, wręcz szpiegiem polskim.

 

Oj, troszeczkę prowokowałem... Ale wcześniej było tak... Mój ojciec jest Adolfas. I jakoś tak w 1982 roku, gdy ten breżniewizm cały panował, posyłają mnie do rezerwy po studiach i mnie pytają o nazwisko. Familia Alfredas, otczestwo Adolfowicz. I wy, kur...!, mówicie, że nie jesteście faszystami! Tak się darł radziecki oficer. Od tego momentu zrozumiałem, jakie imię może mieć znaczenie. A Adolfas na Żmudzi, skąd pochodzę, to imię normalne, może nie najczęstsze, ale normalne. Używa się go. A to, że był jeden taki paskudny Adolfas, to co ci inni winni? A skojarzenia z Jagiełłą... Czemu moja córka nie może być Jogaile? To jest moja córka.

 

To częste imię na Litwie?

 

Nie. Bardzo rzadkie. Długo myślałem, że jedyne, ale okazało się, że wcześniej nadano już takie imię. Jej rodzice byli nowatorami, ja byłem po nich... A myślałem, że jestem pierwszy.

 

Zajęcia Wilna w 1920 roku Polakom na Litwie nie wybaczono. Gdyby Polska dziś oficjalnie przeprosiła za tamtą akcję Żeligowskiego na polecenie Piłdsudskiego, to by coś poprawiło w stosunkach polsko-litewskich?

 

Nie wiadomo. Nawet tego nie oczekujemy. To błędy historyczne. Ale czyje? Na przykład Cat-Mackiewicz napisał, że błąd historyczny zrobiła elita litewska, która utożsamiała się z mniejszością narodową, czyli Polakami. To przemyślenia Cata-Mackiewicza. Ale to nie jest błąd... konkretny. Trudno go ostatecznie znaleźć.

 

W 2010 roku było bardzo blisko do autentycznego zbliżenia.

 

Polska stawiała żądania, co do pisowni nazwisk i prawie udało się to załatwić. Ale to, co wtedy Litwini zrobili przed Lechem Kaczyńskim... To słynne głosowanie sejmowe w sprawie pisowni nazwisk... Jakiś czas wcześniej, w 2009 roku w grudniu, żartowałem z Mariuszem Handzlikiem, który zginął potem w Smoleńsku, trochę grubo zażartowałem: bracia Polacy poczekajcie, na wszystko przyjdzie czas, my piszemy już WC na ubikacjach.

 

Czyli nie po waszemu. A jak jest po litewsku ubikacja?

 

Išvietė.

 

Czyli - dlaczego na ubikacji nie piszemy išvietė tylko z angielska WC, a Polakom nie damy pisać nazwisk po polsku?

 

No, właśnie. Ale niestety z sejmie głosowano przeciw pisowni po polsku. To było dwa dni przed tragedią w Smoleńsku. To bardzo brzydko wyszło z naszej strony. Polacy zginęli z takim naszym uderzeniem w twarz. Dziesięć lat musimy pracować, żeby to odrobić. Nasza strona musi dużo robić, by Polacy nam... wybaczyli.

 

Siedem lat już minęło.

 

A my dalej sumiennie pracujemy. Ten rejs tradycyjnymi litewskimi łodziami przez Polskę to taka praca. Tu najpoważniejsi ludzie płyną. Edita Mildažytė jest najpopularniejszą dziennikarką na Litwie. Każdy ją zna. Zajmuje się takimi socjalnymi projektami, jak program Targ Nieszczęść. Bardzo popularny na Litwie. Biolog nasz to Selemonas Paltanavičius. Bardzo rzadkie imię. Pisze książki biologiczne i dla dzieci, ma audycje w telewizji, radiu. Nasz szef to Edmundas Jakilaitis. Pierwszy człowiek mediów na Litwie według oficjalnych rankingów. On wygrywa w kategorii mediów, a ja jestem pierwszym człowiekiem kultury. Tak to określono... Do tego mamy tu rapera Svarasa. Dał koncert na Stadionie Centralnym w Wilnie przed jego rozbiórką. Wybitny muzyk. Taka to kompania płynie przez Polskę.

 

Gdy przybiliście łodziami do bulwaru w Toruniu zaczęliście śpiewać piosenki Maryli Rodowicz. Dlaczego?

 

Bo to wilniaczka, jej babka pochowana jest w Wilnie. To zresztą pieśni mojej młodości. Jak i utwory Seweryna Krajewskiego, Skaldów i Czerwonych Gitar. Mój znajomy, taki Radavičius, on jest Żmudzinem, takim mądrym, on mówi, że Maryla to jego rodzina. Okazuje się, że Radavičiuse, to szlachta Rodowiczowie. I Maryla z tym moim znajomy jakąś tablicę pamiątkową ufundowali w kościele. Jej piosenek zacząłem uczyć młodych. Najbardziej im się spodobało "Wsiąść do pociągu byle jakiego". Bardzo ich to bawiło.

 

Nauczyli się?

 

Nauczyli. Już kilka tysięcy słuchaczy się znalazło, jak to pokazaliśmy na Facebooku. Śpiewają po polsku... Dzieli więc nas tylko drobiazgowe myślenie, przecież tylko o litery w nazwiskach chodzi, drobiazg historyczny. Te nasze nieporozumienia trzeba przeczekać. Pamiętajmy, że 500 lat byliśmy obok, do tego należy się odwołać. Fakt, przez 50 lat komunistycznych nas dzielono. Ale my wtedy oglądaliśmy polską telewizję, czytaliśmy polskie książki i słuchaliśmy polskiego radia. Znamy polskie kino z Beatą Tyszkiewicz, Barbarą Brylską i tak dalej. My nie byliśmy emocjonalnymi wrogami. Okres 20-lecia międzywojennego, gdy między nami iskrzyło, to drobiazg historyczny.

 

I w 2010 szło już ku dobremu, ale się odezwały głosy z Polski w tonie pouczeń, kategorycznych ponagleń. Jak się wtedy czujecie?

 

Już w piosenkach litewskich z okresu międzywojennego Polak to nadęty panicz, bufon taki. My jednak wiemy, że kultura polska jest bliżej cywilizacji zachodniej niż Litwa. Tak to trzeba ocenić. I to wszystko.

 

W Rzeczpospolitej Obojga Narodów stanowiliście teren najbardziej tajemniczy, magiczny, bliski natury.

 

I zawsze o krok niżej jeśli chodzi o postęp niż Polska. Jeżeli już dzięki Unii stworzyło się państwo, to i życie wspólne się stworzyło. To wywołało pytanie, co my zrobimy z naszą tożsamością? Pokażmy kim jesteśmy, że nie jesteśmy źli i niekulturalni. Jednak zaczyna się walka od XVI wieku. Już Augustynas Rotundus polemizuje ze Stanisławem Orzechowskim przed Unią Lubelską. A Orzechowski był pochodzenia ruskiego, ze Lwowa, ale nacji szlacheckiej polskiej. Gente Ruthenus, natione Polonus - tak pisał. Pochodzenia ruskiego, ale nacji polskiej. A mieliśmy takich Polaków gente Polonus, natione Lituanus. Gente Lituanus, natione Polonus to wszyscy znają z XIX wieku, ale odwrotnie? Biskup żmudzki Wierzbicki w XVII wieku był gente Polonus, natione Lituanus. Urodzony Polakiem, ale nacja, czyli narodowość litewska. Orzechowski był takim patriotą polskim, a Rotundus pisze do niego: I co Polacy z tą waszą demokracją? Ona przywiodła do walki chłopów przeciw panom. Chodziło o Niemcy w 1525 roku i wojnę chłopską Münzera. Już wtedy tak mówią Litwini: my mamy bardzo mądrą radę i nie szukamy tej demokracji polskiej. Litwini szukali podłoża dla swojej honorowości i przygotowali Unię Lubelską. Jan Chodkiewicz uznał za oczywiste, że jedna pieczęć obowiązywać powinna na całe państwo. Ale po Unii Litwa praktycznie była osobnym państwem, z własną pieczęcią. Oczywiście, z Pogonią. Polacy byli potrzebni Litwinom do walki z Rosjanami. Oszukaliśmy wtedy Polaków.

 

Zrobiliście nas w konia.

 

Można tak powiedzieć. Mądrzy Litwini musieli myśleć, że bez Polski nie można i trzeba się jej trzymać. Ale nie do końca w Unii. Jeśli Unia to jest ślub, to obie strony muszą chcieć. Muszą być jak mąż i żona. A gdzie drugi partner? Po 200 latach pozostała z tego polska Rzeczpospolita.

 

Zapomnienie o Litwie w ramach Unii to znowu kant ze strony polskiej?

 

Obraziło to Litwinów i obraża od wielu lat.

 

Tą wiślaną ekspedycją pokazujecie Polakom, że chcecie się dogadać, jesteście otwarci. O to chodziło?

 

Po pierwsze, trzeba pokazać Litwie, że Polska jest normalna. Że Polacy są normalnymi ludźmi. Tu, w Toruniu, na nasze powitanie przyszedł prezydent miasta. Bardzo fajne to było. I to pokażemy u siebie.

 

Jak to zostanie odebrane na Litwie?

 

Zawsze to będzie tak przyjęte, że znowu broi Bumblauskas, a to przecież szpieg Polski i Polaków. Odznaczono mnie trzema orderami polskimi, więc od szpiegów mnie teraz wyzywają. Na Facebooku, naszym zdaniem kontrolowanym przez Moskwę, dużo pojawia się wpisów złośliwych, mających na celu to, byśmy się nie dogadali. Od 10 lat jestem takim celem. Jednak jestem Żmudzinem i się nie dam. Ale ta kompania, z którą przypłynęliśmy, to elita Litwy, tu się inaczej myśli. Dlatego jestem z nimi.

 

Ja o sobie usłyszałem z kolei, że jestem agentem Litwy, gdy w 2010 napisałem książkę "Pogoń za Litwą".

 

To się dogadamy jak dwa szpiony! Cha, cha, cha! Czesław Miłosz napisał, że Jerzy Giedroyć przed śmiercią, przyjmując doktorat honoris causa Uniwersytetu Wileńskiego, przemówił czystym litewskim językiem i powiedział, że nie mógł się z tą umiejętnością zdradzić wśród Polaków. Potem Miłosz żartował, że Giedroyć był też agentem Litwinów. A Miłosz z kolei Litwinem był, ale Litwini nie zrozumieli, czego on chce. Zrobiłem wszystko, żeby on został doktorem honoris causa Uniwersytetu Wileńskiego, ale on tego tytułu nie przyjął. Powiedział mi osobiście: proszę mi wybaczyć i przekazać pozdrowienia rektorowi, ale nie chcę tracić roli łącznika między Polską a Litwą. Za mało Litwini zrobili, by dziedzictwo polskiego Uniwersytetu Stefana Batorego stało się częścią kultury teraźniejszej Litwy. A ja wszystko robię, by tak się stało. Trzeba pracować.

 

Dlaczego tak się dzieje?

 

Litewska tożsamość narodziła się, gdy walczyliśmy ze wszystkimi, na tym jest oparta. Nie znaleźliśmy rozwiązania, jak wyjść z konfliktu z Polakami. A był w 1921 Paul Hymans, belgijski minister spraw zagranicznych i poseł Ligi Narodów. Polska i Litwa zgadzały się, że może być on sędzią w ich sporze. I wszystko zrobił dobrze. Wilno stolicą Litwy, język państwowy litewski i polski. Chodziło o utworzenie z Litwy dwóch kantonów narodowościowych i powiązanie takiego państwa z Polską. A Roman Dmowski na to: po co gadać z Litwinami, trzeba zająć Wilno i wszystko. Dmowski to był w ogóle "fajny" facet... Wkurzył Litwinów na sto lat. Z piętnem Dmowskiego żyjemy od stu lat. Ale Litwini, durnie, zaczęli szanować bolszewików i bili tych, co nie mówili po litewsku w Wilnie. A w latach dwudziestych był taki mądry Litwin Mykolas Biržiška, którego szanowała i polska strona. Szukał consensusu z Polakami do samego końca. Ale endecy Romana Dmowskiego 5 lutego 1922 roku aresztowali go i wywieźli do Kowna. Wielu wysłali do Kowna.

 

W 20-leciu nie dogadaliśmy się, bo ciąży nad tym okresem bunt Żeligowskiego. Część Polaków przyznaje jednak, że był to błąd.

 

Afera. Michał Romer tak powiedział. Polak litewski i nawet on powiedział, że to była afera.

 

Gdyby Piłsudski tego nie wymyślił i nie kazał zrobić...

 

Nikt nie wie, jak potoczyłaby się historia. Dlatego zawsze powtarzam: bracia Litwini, trzeba też pamiętać, że gdyby nie Piłsudski, to i cudu nad Wisłą by nie było i Litwa stałaby się radziecką już w 1920 roku. Ten czyn Piłsudskiego i Polski powinien przeważać. To ważniejsze niż zajęcie Wilna. Dlatego jestem zdrajcą. A Giedroyć powiedział: Polacy muszą mieć przyjaciół na wschodzie, więc Litwa powinna pozostać z Wilnem. Giedroyć oddał moralnie Wilno Litwinom, a mieliśmy je niemoralnie, bo przekazane przez Stalina. To Giedroyć powiedział - Wilno jest wasze, a wy jesteście nasi przyjaciele. Dlatego mówię braciom Litwinom: trzeba postawić złoty pomnik Giedroyciowi i każde pokolenie Litwinów powinno z wdzięczności całować Giedroycia w rękę.