Menu

Sezon na wraki?

Wynurzają się przy niskiej wodzie

Gdy na włocławskim wodowskazie notują 100 centymetrów, a toruński wskazuje 150 cm - wiadomo, że w Bobrownikach wynurzą się wraki. To uproszczona zasada, ale się sprawdza. Płynąc przy tak niskiej wodzie, a ta może się zdarzyć w trakcie Festiwalu Wisły, wraków należy szukać po minięciu rafy kamiennej Bóg Pomóż. Obserwujmy kilometraż na prawym brzegu, a bez wątpienia na pamiątki historii trafimy. Na 691,5 kilometrze Wisły, przy prawym brzegu Kępy Bóg Pomóż, leży wrak lodołamacza "Gniew" zatopionego 5 września w czasie bombardowania konwoju. Po wojnie zamierzano go wydobyć, ale zdołano tylko dociągnąć do brzegu.

Gdy kończy się kępa, warto trzymać bliżej prawego brzegu rzeki, bo tam czeka rarytas. Na 693,9 kilometrze Wisły wystają resztki drewnianej jednostki. To szkuta z XVIII wieku. Jedna z burt odeszła od dna, widać wręgi.

Nieco niżej, na 694,3 kilometrze rzeki, leżą resztki tylnokołowca "Fortuna". Holownik został także zatopiony 5 września przez samoloty luftwaffe. Przy naprawdę niskiej wodzie wrak stanowi wyspę na Wiśle, po której można chodzić suchą nogą.

Około 700 metrów w dół rzeki czeka kolejny wrak. To bocznokołowiec "Spółdzielnia Wisła". Statek pasażerski z bogatą historią. W latach 1927-31, jako "Tryton", regularnie, dwa razy w tygodniu pływał z pasażerami z Torunia do Gdańska. Na pokładzie grała muzyka, serwowano wystawne kolacje...

Warto wiedzieć, że dokładnie w tym miejscu, na wysokości ruin zamku w Bobrownikach, w sierpniu 1920 roku bolszewicy zatopili "Moniuszkę" i "Lubeckiego". Do dziś niektórzy błędnie uważają, że oba statki leżą tu do dziś. Obie jednostki, po zatrzymaniu bolszewickiej nawałnicy, podniesiono z dna, wyremontowano i wróciły do służby. "Lubecki" istnieje do dziś.